GŁÓWNA O NAS WYDARZENIA KATECHEZY
ODNOWA W DUCHU ŚWIĘTYM MSZA O UZDROWIENIE ŚWIADECTWA SKRZYNKA INTENCJI
HARMONOGRAM SPOTKAŃ MODLITWA WSTAWIENNICZA FORMACJA MŁODZIEŻ
Świadectwo - wypadek

„Duchu Święty, Duszo mej duszy, uwielbiam Cię. Oświecaj mnie, prowadź, pouczaj, co mam czynić, rozkazuj mi. Poddaję się chętnie wszystkiemu, czego ode mnie zażądasz, pragnę przyjąć wszystko, co ześlesz na mnie, daj mi tylko poznać Twoją świętą wolę. Amen”

Koło, dnia 29.10.2010r.

Jestem z Konina mam na imię Krystyna. Zaczęłam tak jak miesiąc temu, gdy składałam świadectwo o zmianach, które Pan wprowadził w moje życie.  Wtedy nie przypuszczałam, ze dzisiaj też będę dawała świadectwo.

Otóż jak wiecie 24 września, na drodze z Koła do Konina o godzinie 22,00, był wypadek. Jadący z Konina  z ogromną prędkością ( około 160 km/godz. ) samochód marki „Laguna”, w którym jechało czterech młodych chłopców, prowadził 19 – latek, uderzył w jadące z Koła z Mszy Świętej z modlitwą o uzdrowienie dwa samochody marki „Rover” oraz „Citroen”. W obu samochodach jechali przedstawiciele Grupy Modlitewnej „Odnowy w Duchu Świętym” przy parafii Św. Wojciecha z Konina.

Kierowca „Laguny” stracił panowanie nad kierownicą i jechał „zygzakiem” po całej jezdni, uderzył w „Rovera”, którego właścicielem byłam ja, jechałam na siedzeniu przy kierowcy, z tyłu za kierowcą Adamem siedziała Jadzia, która na skutek uderzenia zginęła na miejscu. Obok Jadzi siedziała Ewa.

„Laguna” odbiła się od nas i pojechała na swój pas  i wróciła na nasz pas uderzając czołowo „Citroena”, gdzie jechali Ania ( kierowca), Irenka, Marylka, dwóch Piotrów i odjechała całkowicie zniszczona na swój pas i tam się zatrzymała.

Każdy z nas poniósł obrażenia, dzięki Panu Bogu już jesteśmy zdrowi
i sprawni. Irenka przeszła trzy operacje ( usunięcie śledziony, naprawa biodra ), czeka na przeszczep skóry na nodze. Ania walczy z bólem kręgosłupa, Ewa miała złamany mostek, Marylka połamane żebra, Piotr złamaną rękę , Adam 2/3 uszkodzone prawe oko, Piotr połamane żebra, ja stłuczenie. Jadzia nie żyje.

Pragnę powiedzieć, kim była Jadzia dla nas wszystkich, którzy ją dobrze znaliśmy. Było to tu na ziemi i jest  teraz u Pana w Niebie dziecko Boże. Na pewno ją pamiętacie, była na każdej naszej Mszy Świętej tu w Kole, siedziała w pierwszej ławce, zawsze najgłośniej wielbiła Jezusa, najwyżej podnosiła ręce, na jej twarzy widać było radość i ogromną miłość do Boga i każdego człowieka, którego napotkała.

W tym dniu Jadzia zadzwoniła do mnie rano, czy jadę do Koła i czy mogę ją zabrać. Okazało się że Tadeusz i Halinka nie jadę, więc oddzwoniłam jej, że tak. Około 15 – tej Jadzia zadzwoniła, że idzie do „Fary” adorować Pana Jezusa, mamy ją zabrać z pod kościoła o godzinie 18 – tej. Czekaliśmy na nią, gdy ją zobaczyła radosną, elegancko ubraną ( miała białą bluzkę i czarny kostium)  „płynącą” do nas, nie mogłam od niej oczu oderwać. Ta jej radość udzieliła się nam wszystkim.
W kościele oczywiście „popłynęła” do pierwszej ławki, po chwili z ogromną radością pobiegła do konfesjonału, długo tam nie była. Na Mszy Św. była naj………

W drodze powrotnej rozmawialiśmy o Bogu, o Jezusie, o Duchu Św. Jadzia była szczęśliwa i cały czas ewangelizowała , zwłaszcza Ewę i Adama. Jej ostatnie słowa były – „Musicie pojechać z nami ( z Nią i ze mną ) do Brdowa, bo tam jest cudownie”. Adam śmiał się, że On i Ewa jeszcze nie dojrzali do rekolekcji w Brdowie. A Jadzia ze swoim radosnym uśmiechem stwierdziła, że „zobaczycie, coś Was  walnie i pojedziecie”. W tym momencie zobaczyliśmy jadący samochód, który nas walnął…………..

Wiele cudów Pan dał nam w czasie tego wypadku. Jednym z nich jest fakt, że godzinę po wypadku zupełnie przypadkiem jechał tą drogą nasz ( prowadzi naszą Odnowę) ks. Robert, który pochylił się nad przykrytymi  zwłokami Jadzi  i na mocy Kościoła Katolickiego odpuścił jej wszystkie grzechy, o tym, że to była Jadzia dowiedział się później.

Myślę, że Pan Jezus zabrał do Nieba Jadzie bo właśnie Jadzia była najbardziej przygotowana aby pójść  do Pana. Nam zostawił pokój w sercach
i przemyślenia - abyśmy zawsze byli przygotowani jak „Oblubienice czekające
z lampami na OBLUBIEŃCA” oraz dał dar wzrastania w jedności  Wspólnoty „Odnowy w Duchu Świętym” i w Miłosierdziu Bożym.

W sercu czuję, że Jadzia jest w Niebie w naszego Boga Ojca i będzie się wstawiała za nami i wypraszała potrzebne łaski od Boga Ojca, Jezusa Chrystusa
i naszej Mateczki, jeżeli będziemy ją o to prosić .

Jadzia, była osobą samotną – panną . Trzy lata temu pochowała brat, który był kawalerem i rok temu mamę. Na temat ojca Jadzi nic nie wiem.

Pragnę podziękować wszystkim tym, którzy się za nas i za Jadzię modlili
i modlą. Szczególnie ks. Krzysztofowi, ks. Robertowi i Grupą Modlitewnym „Odnowy  w Duchu Świętym” z Konina, z Koła i Turku, które się jednoczyły we wspólnej modlitwie.

Chwała Panu !

Krystyna