GŁÓWNA O NAS WYDARZENIA KATECHEZY
ODNOWA W DUCHU ŚWIĘTYM MSZA O UZDROWIENIE ŚWIADECTWA SKRZYNKA INTENCJI
HARMONOGRAM SPOTKAŃ MODLITWA WSTAWIENNICZA FORMACJA MŁODZIEŻ
Świadectwo Poznań – „Szkoła Maryi” – III stopień

Poznań – „Szkoła Maryi” – III  stopień

Listopad 2011

Odsłona Bożej perspektywy

            Aby podzielić się Światłem, które mnie dotknęło, muszę wrócić się do początków mojej samoświadomości.

            Mam cztery lata. Jest jasny, letni, słoneczny dzień. Pamiętam zieloną łąkę i pełno żółtych kwiatów. Jestem świadkiem rozmowy mojej mamy z sąsiadem, który opowiada o śmierci swojej żony. Słysząc to, czym prędzej zrywam kwiatki, po czym biegnę do domu, w którym jest zmarła. Zatrzymuję się w progu; przede mną na stole trumna z ciałem. Ja jestem malutka, a trumna wysoko, ale widzę twarz zmarłej. W tym momencie ogarnia mnie lęk, chcę położyć kwiatki na trumnie, ale nie jestem w stanie; kładę je więc na podłodze i uciekam.

            Inny obraz – mam może sześć lat, jest szary zimny dzień. Jest pogrzeb. Stoję w tłumie na cmentarzu. Nie umiem sobie tego uzmysłowić, ale  przeszkadza mi ten grób!

            Pierwsza klasa – lekcja religii. Ksiądz mówi o śmierci. Drżę w środku. Dlaczego on mnie straszy, czy nie widzi, że ja się boję? – pytam w myślach.

            Następny obraz – mam dziewięć lat. Umiera 4-miesięczne dziecko sąsiadów. Świat  staje się dziki, czuję się chora.

            Po pewnym czasie - kolejna lekcja religii; tematem prześladowanie chrześcijan. Arena w teatrze rzymskim. Chrześcijanie rozszarpywani przez lwy. – „Panie Boże jaki jesteś straszny, boję się Ciebie! Ja nie chcę być rozszarpana przez lwy!

            Znów lekcja religii – tematem  męka Pana Jezusa. Potworna śmierć na krzyżu. Boli  mnie ta śmierć!

            A później mijały lata. Co roku w Wielkim Poście na „drogach krzyżowych” patrzyłam na egzekucję Chrystusa. Zakrywałam uszy przy pieśni o „słodkich gwoździach”. Po co ta makabryczna męka?!

Panie Boże, dlaczego?! Czy miłość musi równać się śmierci? Nie mogę tego pojąć. Nie chcę! Nie zgadzam się z tym!

            Po latach Bóg zapalił we mnie tęsknotę za Chrystusem. Zaczęłam Go szukać, szukać śladów Jego istnienia na ziemi. I zaczęłam „chcieć” zrozumieć – dlaczego tak umarł?!  - I nad Jego męką nadal kapały moje łzy. Teraz zwróciłam swój bunt przeciwko Bogu Ojcu. – Zapewniałeś, że nie chcesz „krwawych ofiar, ale miłosierdzia” – to dlaczego zażądałeś takiej męczeńskiej ofiary od Swojego Syna?!!!

            Poznań – III-stopień sesji jesiennej w „Szkole Maryi”. Temat – „życiodajna śmierć”.

            Pan Bóg obrzucił mnie snopem iskier, rozświetlił moje ciemności. Szarpnęło mną, kiedy usłyszałam - „to my wszyscy zabiliśmy Jezusa” – bo dla Boga nie istnieje czas, ani  przeszłość, ani przyszłość – jest ciągłe teraz.

            I w błysku Światła dotarło do mnie, że w tajemnicy Trójcy Świętej, Bóg Ojciec w męce krzyżowej cierpiał na równi ze Swoim Synem. Dopiero w tamtej chwili miłość Boga stała się dla mnie jasna. Dopiero wtedy byłam w stanie wybaczyć Bogu Ojcu ten Krzyż Jezusa.

Poczułam się naraz naga w swej nędzy – jakie głupie było moje myślenie -  kreowanie się na świętą, niewinną, oburzoną!

Nastąpiło we mnie jakieś przełamanie. Boża rzeczywistość przesłoniła mój blady świat. Bóg wypełnił wszystko..

            Nagle moje serce się rozszerzyło. Moje życie się rozszerzyło. Zobaczyłam  masę spraw zadanych mi przez Pana Boga.

Panie, z „kobiety jerozolimskiej” wylewającej nad Twoim krzyżem puste łzy:

-  zmień mnie w  Szymona Cyrenejczyka, niosącego Twój krzyż…..

-  zmień mnie w anioła pocieszającego Cię w Twej męce……

-  zmień mnie w Weronikę ocierającą Twoją twarz…..

- zmień mnie w Siebie i naucz umierać dla grzechu, egoizmu i swoich potrzeb…….

            Człowiek wpisany jest w Boski plan, którego nie jesteśmy wstanie pojąć, objąć swoim rozumem. I tylko Jezus Swoją Mocą może spowodować, że otwiera się przed nami niezmierzona głębia i że my zaczynamy ją dostrzegać.

Chwała Panu!

  

Maria.