GŁÓWNA O NAS WYDARZENIA KATECHEZY
ODNOWA W DUCHU ŚWIĘTYM MSZA O UZDROWIENIE ŚWIADECTWA SKRZYNKA INTENCJI
HARMONOGRAM SPOTKAŃ MODLITWA WSTAWIENNICZA FORMACJA MŁODZIEŻ
Łódź – Sesja: Modlitwa uwolnienia

Łódź – Sesja: Modlitwa uwolnienia

W dniach 14 – 15 stycznia 2012 odbywała się w Łodzi sesja dot. modlitwy o uwolnienie, prowadzona przez Neala Lozano. Z naszej wspólnoty wzięło w niej udział kilka osób.

Oto świadectwo jednej z nich:

„Rusz  do przodu…..”

Kiedy otrzymałam zaproszenie na tę sesję, nie miałam cienia wątpliwości, że muszę tam być; aby uczyć się tego, czego oczekuje ode mnie Pan Bóg.

Posługi „Modlitwy o uwolnienie” zaledwie co dotknęłam. Dopiero jednak tam na miejscu, zrozumiałam, że miałam o niej blade pojęcie. Nawet wtedy, gdy odrobiłam zadanie domowe, połykając w biegu pierwszą część książki pt. „Modlitwa uwolnienia”.

Z tamtego więc miejsca, czasu i przeżyć, które zogniskowały się w mym sercu, chcę napisać list do ludzi „otoczonych murami”.

Otworzyłam szeroko oczy, kiedy usłyszałam, że każdy z nas nosi w sobie „syndrom starszego brata”.

W naszym świecie pełno jest zagubionych ludzi - „marnotrawnych synów”.

A z boku stoi, starszy brat ,który  wydaje się być sprawiedliwy.

Starszy patrzy na młodszego z góry, z niechęcią, zazdrością, z zawiścią negatywnie ocenia jego postępowanie…

- On już taki jest, nigdy się nie zmieni.......!

-To ja jestem dobry........!

- To ja jestem w porządku……!

- Wszystko czynię, co do mnie należy…….!

- Nikt mnie nie docenia…….!

- To jego wina, że ja tak postąpiłem.....!

Starszy brat ma też pretensje do ojca, za miłosierne powitanie swego marnotrawnego syna.

- Gdyby pierwszy spotkał brata - czy wpuściłby go domu? -zastanawia się autor książki.

Starszy brat czuje się skrzywdzony, a serce napełnia goryczą. Odsuwa się, otacza murem zgorzknienia, nieprzejednania, osamotnienia. Nie zdaje sobie sprawy, że przejmuje grzechy młodszego brata i zakopuje je głęboko  w swoim sercu,  i że z tego powodu jest nieszczęśliwy…. W  głębokości  swej krzywdy nawet nie wie, że jego serce woła o ratunek.

W tym momencie kojarzą mi się słowa piosenki Urszuli Sipińskiej „SOS” - „ ratunku!  - na pomoc! – ginącemu człowiekowi!”

Otworzyły mi się oczy na jeszcze jeden obraz – powołanie Mateusza z komory celnej.

Nic z tymi grzechami serca nie robimy, zamykamy się w swojej komorze. I udajemy, że jesteśmy szczęśliwi. Nawet nie próbujemy się wydostać.

To Jezus cię woła, jest ratunkiem na SOS twojego serca -  w „Modlitwie uwolnienia”.

Uczestniczyłam w takiej  Modlitwie na Mszy Św. kończącej sesję. Między innymi padło pytanie: -„Komu  chcesz jeszcze wybaczyć?”

Pomyślałam, że w gruncie rzeczy powinnam odbyć „Modlitwę uwolnienia” w sposób indywidualny.  Bowiem taka „hurtowa”, w moim przypadku nie załatwi sprawy. Skupiłam się  jednak na jednej osobie, którą obwiniałam o całe zło i  nie kończący  się latami ból. Ale natychmiast pojawiła się wątpliwość; -„tyle razy próbowałaś się od tego uwolnić, odciąć, a jednak się nie udawało. Co to da teraz?” Posłusznie jednak, niemal automatycznie postanowiłam  przebaczyć tej osobie i wyrzec  się tej niekończącej się dotąd  goryczy.

W moich odczuciach  nastąpiło najpierw jakby „znieczulenie” – a następnie  „opatrunek wyciszenia”. Znieczulenie trwało cały tydzień; w następnym tygodniu ze zdumieniem dostrzegłam, że tę osobę obdarzam serdecznością, czułością i że te uczucia rosną……. , że ta relacja regeneruje się, pięknieje….. To na pewno nie była autosugestia……..

Na końcu tej Modlitwy następuje Błogosławieństwo Boga Ojca.

W darze Błogosławieństwa dla mnie, Bóg Ojciec zmienił moją wieczną noc w jasny dzień pełen blasku. Zapewnił mnie, że  we w wszystkich, trudnych chwilach  nigdy nie zostawił mnie samej, że poświęcał mi całą Swoją uwagę i tak  jest też teraz.

Pokazał mi słońce i powiedział mi – „jest świt, nadchodzi dzień; słońce jeśli nawet zachodzi to, nigdy nie gaśnie”

Pan Jezus mówi – „Jeśli nosisz w sobie ciężar bólu, a twoje serce wzywa ratunku i pomocy i coraz częściej  wysyła swoje SOS w bezimienną pustkę, to pamiętaj, że Chcę cię uratować, uratować na wieczność, która jest tak blisko, tuż za mgnieniem oka –     uwierz Mi”.

Maria